Recenzja FiiO F9

 

Ergonomia i użytkowanie



Niestety, zastosowana konstrukcja nie jest wzorowa pod względem ergonomii. Popełniono kilka błędów, które potrafią zirytować, ale bynajmniej nie skreślają słuchawek i nie każdego użytkownika będą dotyczyć.

Kształt obudów jest wzorowy. Słuchawki nie są ciężkie, a ich wymiary są optymalne. F9 mogą być chłodne w dotyku, ale całe chowają się w uszach, nie mają ostrych krawędzi, nie drażnią skóry, ani nie uciskają. Po włożeniu do uszu momentalnie się o nich zapomina. Słuchawki nie będą przeszkadzały pod czapką, a także można się w nich położyć na boku – nie wypadną.

f9
f9
f9

 

Nie podobają mi się za to haczykowe zausznice. Są za bardzo zagięte i trochę odkształcone, lekko się skręcają. W efekcie idealnie trzymają się uszu, ale trochę w odstają dolnej części i drażnią skórę. Szkoda, że nie można ich wyprostować przy końcach. Wolałbym klasyczne koszulki termoaktywne z drucikami, stosowane w wielu IEM-ach oraz CIEM-ach.

f9
f9
f9
f9

 

W obu kablach brakuje mi też suwaków do skrócenia odcinków dousznych. Pilot z mikrofonem budzi wątpliwości – przyciski są luźne, mają nieprecyzyjny i trudny do wyczucia klik, co nie miało miejsca w pilocie z modelu F5. Niestety gniazdo MMCX w jednej słuchawce było początkowo zbyt ciasne, a jego wypięcie graniczyło z cudem. Z drugim było tylko nieznacznie lepiej. Musiałem korzystać z płaskiego wkrętaka do delikatnego podważenia wtyczki. Po czasie gniazda się wyrobiły, chociaż nadal wymagają dużo siły do wypięcia wtyczek. Producent jest tego świadomy – FiiO zapowiedziało, że kolejne partie F9 mają być wyposażone w poprawione gniazda i kable MMCX.

Z izolacją miałem pewne problemy. F9 to stosunkowo małe słuchawki, ale mają długie tulejki, więc spore znaczenie ma głębokość aplikacji – trzeba ją wyczuć. W moim przypadku efekty były różne. Zdarzało się, że tipsy nie wypełniały odpowiednio kanałów słuchowych, zarówno gdy dobierałem mniejsze nakładki i umieszczałem słuchawki głębiej, jak i gdy zakładałem je bardziej płytko z większymi nakładkami. Izolacja i nie była tak idealna – słuchawki wyciszają otoczenie, ale nie odcinają w pełni od świata. Ostatecznie najlepiej sprawdziły się pianki Comply, zarówno standardowe T-400, jak i pękate Ts-400. Szkoda, że nie ma w zestawie chociaż jednej pary, także ze względu na brzmienie.

 

Specyfikacja


  • przetworniki: dwa armaturowe (wyższa średnica i sopran) oraz jeden dynamiczny 9,2 mm (bas)
  • pasmo przenoszenia: 15 Hz – 40 kHz
  • skuteczność: 106 dB/mW
  • impedancja: 28Ω
  • maks. moc wejściowa: 100 mW
  • kable: dwa MMCX po 120 cm (3,5 mm z pilotem i mikrofonem oraz zbalansowany 2,5 mm)
  • masa: 3,76 g na jedną słuchawkę

 

Brzmienie


  • Słuchawki: Campfire Audio Andromeda i Polaris, Noble Audio Savant i Noble 4, Etymotic ER-4PT, RHA CL750, Brainwavz B200, FiiO F5
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre), RHA DACAMP L1, AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760, Yulong DAART Canary
  • DAP: iBasso DX200, FiiO X5 III, iBasso DX90, OnePlus 5, FiiO X3 Mark III
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

 

f9

 

FiiO podniosło poprzeczkę i tym samym poszło w trochę innym kierunku względem modelu F5. F9 oferują bardziej zrównoważone, neutralno-jasne granie, ale jeszcze bez specjalnego ochłodzenia przekazu. Spodziewałem się bardzo chudych i ostrych słuchawek, a dostałem “doki” jasne, ale odpowiednio dynamiczne i dociążone w basie, które do tego robią wrażenie holografią i rozdzielczością. Brzmienie jest raczej analityczne i techniczne, ale nie w skrajnej formie – muzyka nadal angażuje. F9 nie są perfekcyjnie równe, słychać pewne falowanie w niskiej średnicy, jak i igiełkę w wysokich tonach. Dużo zmieniają pianki, ale o tym później. Zacznijmy od standardowej konfiguracji z szarymi tipsami BASS, według mnie lepszymi od czerwonych EQ, bowiem oferującymi łagodniejsze i pełniejsze brzmienie.

Dół jest miękki i gładki, ale dociążony i zwarty. Jest serwowany w optymalnej ilości – wszystko zależy od realizacji muzyki i charakteru źródła. Bas cechuje się bardzo dobrą kontrolą, a jednocześnie dosyć elastyczną formą – potrafi być punktowy w wysokim podpaśmie, masywny w średnim, jak i tłusty i wibrujący w subbasie. Zejście jest bardzo dobre – F9 “wyciągają” czysto najniższy bas. Dobre wrażenie robi też prezentacja – bas potrafi dynamicznie uderzyć, zaatakować, jak i powoli się przelać. W efekcie słuchawki radzą sobie z kontrabasem, gitarą basową w przeróżnych technikach gry, z niskimi dęciakami i instrumentami klawiszowymi, a także z cyfrowymi samplami. Można płynnie przeskakiwać pomiędzy jazzem a nowszymi gatunkami elektronicznymi, a w międzyczasie posiłkować się ciężkim metalem – bas się nie pogubi.

Trochę inaczej sprawa ma się ze średnicą, która rysowana jest twardszą kreską. Słychać mały dołek w niższym podzakresie i tym samym pewne wzmocnienie wyższego. F9 cierpią na lekkie rozerwanie przekazu – słychać mały konflikt pomiędzy charakterem dynamika a armatury. Nie ma idealnie gładkiego przejścia pomiędzy niższymi a wyższymi pasmami, ale nadal nie można mówić o dużej dziurze. W efekcie damskie wokale współpracują lepiej, a męskie są trochę chudsze i płytsze. Nadal pozostają bliskie, szczegółowe i czytelne, zmienia się jedynie tembr męskiego głosu, który nie jest już aż tak głęboki. W basie nie powinno brakować dociążenia, ale średnica może wydać się już trochę zbyt chuda, ale za to robi wrażenie klarownością i szczegółowością. Do najwyższej półki słuchawek armaturowych brakuje jeszcze wyższej rozdzielczości, pewnego wysublimowania i mikro-detali, ale F9 i tak zasługują na uznanie.

Góra jest mocna, ale jeszcze nie ostra i nie zimna. To wyraźnie zarysowane i bliskie pasmo, ale nie jest ono jeszcze serwowane w ekstremalnych ilościach. Góra wyraźnie doświetla średnicę, gwarantuje bezpośredni i czysty dźwięk. Wysokie tony są selektywne i dosyć precyzyjne, chociaż sopran sprawia czasami wrażenie lekko zabrudzonego. Gdzieniegdzie sybilizacja może być wzmocniona, gdyż słychać w sopranie pewien „peak” w okolicach 5-7 kHz, ale F9 i tak nie są specjalnie sykliwe. Na standardowych tipsach z neutralno-jasnym sprzętem góra może być już za „gorąca”. Zawiodą się osoby wrażliwe na mocny sopran lub gustujące w ciemniejszym, podkoloryzowanym brzmieniu.

Holografia jest bardzo dobra. Generowana scena jest duża i kolista i swobodnie wychodzi poza obręb głowy. Separacja jest mocna, a napowietrzenie intensywne. W rezultacie instrumenty eksponowane są w wielu niezależnych i swobodnych punktach, a dźwięk nie zlewa się i nie nakłada się na siebie. Ogólne proporcje przestrzeni są wzorowe. Scena nie jest też wycofana – F9 potrafią przekazać brzmienie od frontu, jakby sprzed twarzy.

 

FiiO F9 i pianki termoaktywne

Pianki na ratunek! Słuchawki wydają się być wręcz stworzone do Comply, które eliminują problem niepełnej izolacji, którego sam doświadczałem z końcówkami silikonowymi. Poprawia się izolacja, dopełnia przekaz basu, łagodzą sopran i wyższa średnica, ale słuchawki jeszcze się nie zamulają. W efekcie niski podzakres pasma średniego prezentowany jest bliżej, na czym zyskują męskie wokale. Przekaz jest gładszy, bardziej jednolity i łagodniejszy w odbiorze, ale wciąż pozostaje rozdzielczy, klarowny i bezpośredni. W połączeniu z Comply T-400 lub Ts-400 nie mam już zarzutów odnośnie brzmienia. Gorzej sprawdziły się S-400, z którymi było również trochę za chudo.

 

FiiO F9 vs inne słuchawki

F9 można zapisać symbolicznym równaniem: F5+F3+wyższa rozdzielczość lub przedstawić brzmienie jako: F5+EX1. Słuchawki są trochę jaśniejsze od F5 – mają szybszy i pełniejszy bas oraz generują większą przestrzeń. To klarowna sygnatura w stylu F3, ale w tym przypadku rozdzielczość F9 jest dużo wyższa, dociążenie mocniejsze, a średnica bliższa. W porównaniu z EX1 relacja byłaby podobna – F9 są bardziej dociążone i dopełnione w średnicy, ale oferują podobną rozdzielczość i holografię.

Trochę droższe RHA CL750 są zdecydowanie jaśniejsze na silikonowych tipsach – ostre, chude i chłodne. W przypadku pianek góra RHA jest również mocniejsza od F9, bardziej krótka i cięta, mniej precyzyjna – potrafi wyraźnie zaszeleścić, zlać się. Scena F9 jest większa, ale proporcje oraz pozycjonowanie są podobne w obu modelach. Lubię CL750 z piankami, ale wolę F9 za lepszą kontrolę sopranu i większą scenę.

Brainwavz B200, dostępne w tej samej cenie, wypadają przy F9 raczej blado. Nie są to złe słuchawki, ale specyficzne. Mają mocne, “retro” tony średnie oraz przyciemnioną górę, więc dobrze radzą sobie ze starszą muzyką np. jazzem lub bluesem. F9 to dużo większa scena, pełniejszy bas, klarowniejsza góra i lepsza holografia. Słuchawki FiiO tym samym zapewniają dużo bardziej uniwersalne brzmienie – lepiej radzą sobie z nowoczesnymi gatunkami, ale mniej czarują średnicą, którą Brainwavzy zdecydowanie wypychają. FiiO F9 pozostawiają B200 w tyle także pod względem jakości wykonania i możliwości – Brainwavz wyglądają przy FiiO jak zabawki.

Ciekawą, chociaż trochę droższą alternatywą dla F9 są VSonic GR-07 Classic. Oferują one gładsze brzmienie, łagodniejsze w sopranie, również rozdzielcze, przestrzenne i precyzyjne, ale równiejsze w średnicy. FiiO F9 brzmią bardziej technicznie, są jaśniejsze, pełniejsze w basie, jak i twardsze w brzmieniu. Możliwe, że lepszym konkurentem byłaby wersja GR-07 Bass, której nie miałem okazji sprawdzić.

Etymotic ER-4PT (także z adapterem do ER-4S) to mniej dociążone, ale bardziej zbalansowane brzmienie. Rozdzielczość jest wyższa, średnica bardziej kompletna i zrównoważona, a góra łagodniejsza (bez takiego peaku w sopranie). Jednocześnie słuchawki Etymotic przegrywają pod względem basu (punktowego i twardego, o gorszym zejściu), jak i holografii. Trzy przetworniki zastosowane w F9 radzą sobie z tym zdecydowanie lepiej, tworząc trójwymiarową scenę, która w ER-4PT jest raczej płaska. W przypadku ER-4X różnice w basie będą mniejsze, rozdzielczość, równowaga i precyzja będą nadal po stronie Etymotic, ale holografia pozostanie silną stroną FiiO.

F9 oferują dużo w kontekście ceny, ale nadal trochę brakuje do wyższej półki. Noble Savant są mniej dociążone i płytsze w basie (ze słabszym zejściem), ale za to bardziej precyzyjne, gładkie i przystępne w brzmieniu, a jednocześnie rysują bardziej zrównoważoną średnicę bez dołka w niższym zakresie. Campfire Audio Polaris (również hybrydy, ale dwuprzetwornikowe) generują szerszą scenę, mają bardziej jednolity i spójny przekaz. Nie słychać w ich brzmieniu rozerwania, wspominanego wcześniej konfliktu między przetwornikami, który jest zauważalny przy słuchaniu F9 z silikonowymi tipsami. Polaris to wyższa rozdzielczość oraz dynamika, pełniejszy bas, czystsza i jeszcze bardziej precyzyjna góra. To jednak słuchawki droższe o 1700 zł, które są bez wątpienia lepsze, ale nie aż tak, jak sugerowałaby to różnica cenowa.

 

FiiO F9 oraz sprzęt

Neutralne lub jasne źródła mogą nie zagwarantować idealnego połączenia dla F9 na silikonach. W przypadku pianek nie ma problemu we współpracy z Leckertonem UHA760 lub iBasso DX90, ale na silikonach dawały się we znaki braki w niższej średnicy i trochę za mocny sopran. Pod tym względem lepiej wypadł RHA DACAMP L1 z przydatnym wbudowanym korektorem. Natomiast pianki właściwie eliminują problemy synergiczne.

f9

 

Słuchawki zaskoczyły mnie z OnePlus 5 o trochę jaśniejszym brzmieniu. Zabrzmiały uniwersalnie, łagodnie, przestrzennie i dynamicznie, z dobrym dociążeniem. Nie było problemów we współpracy z FiiO X5 III – rezultaty były dobre także na silikonach. Połączenie zbalansowane było jeszcze lepsze – separacja kanałów wzrosła, a bas stał się bardziej zwarty i zbity. W przypadku połączenia 3,5 mm gorzej wypadł FiiO X3 Mark III – był trochę za chudy i za jasny, ale wyjście zbalansowane uratowało sytuację, bowiem bas zdecydowanie się dociążył, a przekaz uspokoił.

Słuchawki skalują ze sprzętem. iBasso DX200 wywindował rozdzielczość, powiększył scenę i jeszcze dociążył bas (zarówno w połączeniu niesymetrycznym, jak i symetrycznym). DX200 potrafi być dosyć mocny i twardy w wyższej średnicy, więc lepszy rezultaty dały ponownie pianki, ale i na silikonach nie było większego problemu.

 

Podsumowanie



FiiO F9 to świetne hybrydy, ale z problemami. Jeśli nie satysfakcjonują prosto z pudełka, trzeba do nich odpowiednio podejść. Zacznijmy od zalet – słuchawki są bardzo dobrze wykonane, wyglądają znakomicie, oferują dobrą ergonomię oraz sensowne wyposażenie. Przewody w wersjach 3,5 mm oraz 2,5 mm to wielki atut. Brzmienie F9 jest rozdzielcze, dociążone, szczegółowe i bliskie. Duże wrażenie robią holografia, scena i szczegółowość. To techniczne granie, ale jeszcze nie w pełni analityczne.

f9

 

Szkoda, że w zestawie nie ma pianek, które w przypadku F9 stanowią panaceum na problemy ergonomiczno-brzmieniowe. Ja miałem problemy z odpowiednim uszczelnieniem kanałów słuchowych i izolacją, narzekałem na pewien dołek w niskiej średnicy i lekkie wyostrzenie sopranu. Po nałożeniu Comply’ów właściwie nie mam zarzutów odnośnie brzmienia i ergonomii – F9 pokazują wtedy swój bardzo duży potencjał. Słuchałem na nich muzyki z czystą satysfakcją i z zapałem żonglowałem sprzętem i płytami.

Według mnie FiiO F9 są zdecydowanie warte zakupu, także biorąc pod uwagę inwestycję w dodatkowe pianki. Trzeba pamiętać, że F9 jeszcze nie są „killerami” dużo droższych konstrukcji – rozdzielczość nie jest jeszcze tak wysoka, ale i tak wypadają bardzo atrakcyjnie przy drogich słuchawkach wymienionych w platformie testowej.

 


rek

dla FiiO F9

 

Zalety:
+ praktyczne wyposażenie
+ dwa kable w zestawie (symetryczny i niesymetryczny)
+ jakość wykonania
+ atrakcyjne wzornictwo
+ wysoka ergonomia
+ gniazda MMCX
+ rozdzielcze brzmienie o technicznym sznycie, klarowne, bezpośrednie i szczegółowe
+ duża scena dźwiękowa o zaawansowanej holografii


Wady:
– problemy z wypełnieniem kanałów słuchowych na silikonowych tipsach
– dołek w niższej średnicy, pewne wyostrzenie w wyższych pasmach na silikonowych tipsach
– brak pianek w zestawie (eliminują one wady ergonomiczno-brzmieniowe)

 

Sprzęt dostarczył:

 

Strona 2 z 212

650 2

Komentarze

Hej !

Czy mogą być pianki Snab czy lepiej prawdziwe Comply ?

Lord Ryden 2017-10-20 09:33

Warto spróbować. Z tego co pamiętam pianki SNAB są trochę mniej porowate, mogą trochę słabiej przytemperować wysokie tony od Comply serii T. Jednak i tak powinno być lepiej.

dodaj komentarz

Każdy komentarz musi zostać zatwierdzony zanim pokaże się na stronie.

Jak dodać własny avatar do komentarza?

Imię/Nick (wymagane)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Treść komentarza (wymagana)

Subscribe without commenting

Recenzje w przygotowaniu
  • Astell&Kern AK70 MKII / XB10
Facebook
Sponsorzy
hegel


fonnex

Partnerzy
audiomagic.pl


mp3store


mp3store


progreso


forum

Sonda

Co powinniśmy testować najczęściej?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...
Newsletter


Korzystając z serwisu akceptujesz politykę cookies