Test FiiO E11

Bardzo cenię produkty FiiO za doskonale wyważony stosunek jakości do ceny. Często zdarza się, że deklasują kilkukrotnie droższe modele konkurencji, jak choćby DAC E10. Czy przenośny wzmacniacz słuchawkowy E11 również wart jest uwagi?

Właśnie nadchodzą premiery wielu nowych produktów, w tym wzmacniacza przenośnego E12, który ma oferować najwyższą jakość dźwięku w serii urządzeń tego typu. Przedmiotem recenzji jest jego poprzednik, który kosztuje około 240 zł. W tym roku został nagrodzony prestiżową japońską nagrodą Audio Excellence Award – czy słusznie?

Wyposażenie, budowa i wygląd



FiiO E11 pakowany jest identycznie jak recenzowany już wcześniej na Zakupku E10. Jest to słynna metalowa puszka o zgrabnej i praktycznej budowie z kartonową, powlekaną plastikiem nakładką informacyjną z podstawowa specyfikacją i rysunkiem technicznym produktu. W środku przykryty instrukcją E11 spoczywa w plastikowej foremce pod którą znajdują się akcesoria: kabel do ładowania USB zakończony wtykiem mini-USB, kabel połączeniowy typu FiiO L8 (2x mini-jack) z pozłacanymi wtykami, opaska do połączenia wzmacniacza z odtwarzaczem oraz komplet sześciu gumowych nóżek. Kabel USB jest znacznie krótszy niż ten od „dziesiątki”, wygląda też na równie delikatny. Cieszy obecność naklejanych nóżek, które mogą służyć jako zabezpieczenie przed rysowaniem przy użytku stacjonarnym lub jako zabezpieczenie w połączeniu odtwarzacza oraz wzmacniacza za pomocą opaski. Niestety w zestawie jest tylko jedna, przez co złączenie dwóch urządzeń może być niestabilne.

e11
e11

Wzmacniacz jest niewiele mniejszy niż FiiO E17, za to znacznie lżejszy. Z racji użytych materiałów i wielkości baterii waży około 65 gramów. Obudowa jest w całości z plastiku, chociaż pokrywy imitują metal. Konstrukcję, pomimo lekkiego uginania pod naciskiem, można uznać za solidną.

Układ elektroniczny urządzenia wmontowany jest w plastikową obudowę w kolorze srebrnym, który imituje anodowane aluminium. Przykryty jest z dwóch stron czarnymi pokrywkami z logo modelu (na wierzchniej znajduje się dodatkowo niebieska dioda sygnująca włączone urządzenie oraz dioda ładowania, która świeci się na czerwono i gaśnie po naładowaniu), niestety brakuje wskaźnika poziomu baterii. Dolną pokrywkę można zdjąć po przyciśnięciu przycisku zwalniającego blokadę obudowy oraz podważeniu pokrywy w miejscu wyprofilowanym na paznokieć. W środku umieszczono wymienialną baterię typu BL-5B o pojemności 800 mAh, znaną z telefonów Nokia. Dodatkowo, pod ogniewem znajdziemy przełącznik poboru prądu – przełączenie na „Low” może przydać się do oszczędzania energii dla mniej wymagających słuchawek, jednak dźwięk w takim wypadku może nie być satysfakcjonujący. Na przeciwległej ścianie umieszczono pokrętło głośności oraz gniazda wejścia i wyjścia 3,5 mm.

Pokrętło jest zabudowane plastikiem, co ma przeciwdziałać samowolnemu przestawianiu głośności podczas transportu w kieszeni, ale z uwagi na stosunkowo duży opór ruchu potencjometru jest to mało prawdopodobne. Pierwszy z dłuższych boków urządzenia to miejsce dla gniazda ładowania mini-USB, na drugim znajdują się przełączniki wzmocnienia dźwięku (przydatne w wypadku wymagających słuchawek) oraz korekcji barwy w postaci dwustopniowego podbicia basu. Plastikowe suwaki wyglądają solidnie, lecz regulacja podbicia basu jest problematyczna – przesuwa się bardzo łatwo, przez co trudno przełączyć ją na pierwszy poziom (na szczęście raczej nie przełączy się samoczynnie, gdyż suwak wystaje bardzo delikatnie poza obręb urządzenia). Urządzenie ma optymalne gabaryty – nadaje się do użytkowania jako sprzęt stacjonarny i mobilny.

e11
e11

Do naładowania za pomocą USB E11 potrzebuje około 200 minut, co pozwala na używanie go ponad 10 godzin. Nie jest to zachwycający wynik (szczególnie w porównaniu do E7, który działa podobno 80 godzin), jednak według mnie wystarczający. Producent zapewnia, że obsłuży słuchawki o oporności do 300 Ohmów. Urządzenie może się też podobać – matowa czerń pokrywek kontrastuje z bokami, tworząc ciekawy efekt.

Strona 1 z 3123

6 187 1

Komentarze

W końcu jakaś obiektywna recenzja 🙂
Dziękuję i pozdrawiam!

crysis94 2012-11-30 22:18

dodaj komentarz

Każdy komentarz musi zostać zatwierdzony zanim pokaże się na stronie.

Jak dodać własny avatar do komentarza?

Imię/Nick (wymagane)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Treść komentarza (wymagana)

Subscribe without commenting

Recenzje w przygotowaniu
  • Astell&Kern AK70 MKII / XB10
Facebook
Sponsorzy
hegel


fonnex

Partnerzy
audiomagic.pl


mp3store


mp3store


progreso


forum

Sonda

Co powinniśmy testować najczęściej?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...
Newsletter


Korzystając z serwisu akceptujesz politykę cookies