Recenzja Degauss Labs Noir

 

Brzmienie



Źródła wykorzystywane podczas testów: Audioheaven Z6, Samsung Galaxy S7, Shozy Alien, Shozy Alien+, Walnut V2, xDuoo X2, xDuoo X3.

Bas najłatwiej określić mianem napompowanego. Jest go dużo, szczególnie w mid-basie. Wybrzmiewa długo oraz ma dość miękki i ciepły charakter. Co ważne, mimo dominującej roli w kreowaniu muzyki, dolne pasmo Degauss Noir zazwyczaj nie ma nadmiernych tendencji do zalewania i duszenia średnicy. To mocne, rozrywkowe granie, z dużą porcją „mięsa”. Zejście w sub-basie nie należy do nadzwyczaj imponujących, poniżej 50 Hz słychać postępujący spadek, jednak najniższych tonów jest na tyle dużo, że skutecznie uzupełniają wyższe przedziały tego zakresu. Takie strojenie dobrze sprawdza się w muzyce hip-hopowej, tanecznej i większości radiowych hitów. W przypadku połączenia z chłodniejszymi źródłami angażująco wypadają mocniejsze metalowe utwory, w których perkusja oraz gitary basowe zyskują dodatkową energię. Gorzej wypadają nagrania muzyki klasycznej czy folkowej, gdzie podbity dół źle wpływa na oddanie poszczególnych dźwięków.

Tony średnie są mocno osadzone na basie i to on w dużej części definiuje ich charakter. Ten ostatni jest ciepły, ze słyszalnym przyciemnieniem, ale jednocześnie także ze sporą dawką energii, gdyż dynamika Noir pozostaje całkiem wysoka. Gitary elektryczne czy beaty w muzyce rave potrafią skłonić swoją siłą do entuzjastycznego tupania nogą i słuchacza przestaje obchodzić fakt, że dźwięki wybrzmiewają nieco za długo, a w przypadku niektórych żywych instrumentów brakuje lepszej kontroli. To ostatnie uwydatnia się dopiero przy muzyce spokojnej, stawiającej mocniejszy akcent na finezję. Testowane Degaussy raczej skłaniają do słuchania rzeczy żywiołowych, a przy tym do słuchania głośnego, które pozwala rozwinąć się słuchawkom, mimo wspomnianego wcześniej przyciemnienia. Co istotne, Noir pozwalają rozkręcać potencjometr niemal bezkarnie, gdyż nie generują wtedy dodatkowych zniekształceń, przynajmniej dopóki nie przekracza się granicy rozsądku.

Wokale są poprawne, bliskie, o ciepłym charakterze, choć aby były naprawdę urzekające, nieco brakuje im intymności. To wszystko wynik ich lekkiego przyciemnienia połączonego z wrażliwością na nadmiar sybilantów. W większym stopniu przekłada się to na odbiór głosów kobiecych, które potrafią być nieco zbyt sykliwe w wyższych partiach, podczas gdy śpiew męski treści część siły. Nie są to jednak duże odstępstwa od naturalnego brzmienia i nie przeszkadzają w odbiorze muzyki. To też bardzo trafione strojenie w przypadku hip-hopu, gdzie wokal podany jest bardzo bezpośrednio, w sposób mięsisty i mocny, ale tuszujący niedoskonałości techniczne wykonawcy. Gdy połączyć to z mocno podbitym basem, wspomniana we wstępie grafika złotych zębów na pudełku słuchawek nabiera dużo sensu.

Tony wysokie to najsłabiej zrealizowany element w brzmieniu Degauss Noir. Są one wycofane i przyciemnione, w konsekwencji czego dźwięki z tego zakresu wybrzmiewają krótko, nie zachwycają rozciągnięciem w najwyższe tony i są nieco matowe w odbiorze. Przy odsłuchu takich instrumentów jak skrzypce, trójkąt czy talerze perkusji, da się zauważyć obniżoną dynamikę i zagęszczenie muzyki. Na plus można jednak zaliczyć stabilne zachowywanie się słuchawek w sopranach – zawsze wiadomo, czego się spodziewać. Noir nie atakują pofalowanym pasmem, lecz po prostu stanowią niezbędny uzupełniacz do pozostałych pasm.

Scena zaskakuje swoją wielkością. Przy takim strojeniu słuchawek z reguły jesteśmy skazani na granie ciasne, często wręcz klaustrofobiczne, a tutaj rozwiązania akustyczne okazały się skuteczne. Choć muzyka skupia się na pierwszym planie, który bezpośrednio przechodzi w nieco dalsze płaszczyzny, to całość utrzymuje się poza głową słuchacza, choć głównie rozchodzi się na boki, a głębia traktowana jest po macoszemu.

Szczegółowość, w tej klasie cenowej, niczym się nie wyróżnia. Typowo dla tak zestrojonych słuchawek, część mikrodetali umyka, będąc przykryta pompowanym basem i przyciemnionym brzmieniem całości pasma. Analizę poszczególnych dźwięków poświęcono w imię rozrywki i łatwości odbioru. Nie znaczy to jednak, że w ogóle jest się odciętym od szczegółów – po prostu nie ma ich tyle, ile słychać w słuchawkach konkurencji o bardziej zrównoważonym charakterze.

Degauss Labs Noir są wrażliwe na charakterystykę źródła. Nie należy ich łączyć z odtwarzaczami grającymi ciemniejszym dźwiękiem lub mającymi problemy z dobrym oddaniem tonów wysokich, gdyż otrzyma się wtedy rozlazły i mało przyjemny dźwięk, a zalety słuchawek zostaną zdławione spotęgowanymi wadami. Z testowanych modeli najsłabiej wypadła synergia z Audioheaven Z6, Walnutem V2 oraz Cyberdrive EX-2 – w ich przypadku ciężko było mówić o przyjemności z odsłuchów. Całkiem przyjemnie zagrały za to z xDuoo X2 oraz Samsungiem Galaxy S7, gdzie przyciemnienie dźwięku potrafiło się jeszcze dać we znaki, ale brzmienie było na tyle zwarte i łatwe w odbiorze, że Noir mogą z nimi stworzyć udany duet na wyjścia do na spacer. Z kolei xDuoo X3 oraz odtwarzacze firmy Shozy potrafiły wyciągnąć z bohaterów tej recenzji wszystko to, co najlepsze. Było rozrywkowo i dynamicznie, a słuchawki – mimo podbitego basu – nie męczyły nawet przy dłuższych odsłuchach.

Wśród konkurentów dla Noir od razu przychodzą na myśl TFZ Series 5. Nieco tańsze, wykonane na podobnym poziomie i o mocno zbliżonej charakterystyce brzmienia. Główna różnica jest taka, że słuchawki Degaussa naprawiają największą bolączkę S5, czyli ograniczoną dynamikę. Tu już nie ma takiego przysłowiowego koca nad całością. Na pewno bezpośrednim konkurentem Noir są też Alpha&Delta AD01, grające chłodniej, bardziej technicznie, z mniejszym nastawieniem na rozrywkę, ale również z potężnym basem. Gdy szuka się czegoś podobnego, ale tańszego, warto rozważyć zakup Shozy Zero, które niekoniecznie okażą się gorsze, a podobnie jak Degaussy oferują ciepły dźwięk z zaakcentowanym dołem.

Jeśli jednak mamy ochotę na coś równiejszego, niekoniecznie stawiającego tylko na niskie rejestry, to warto się skłonić ku VSonic GR07, Soundmagic E80 czy choćby TFZ Exclusive King.

 

Podsumowanie



degauss

 

Dagauss Labs Noir są słuchawkami ciekawymi, o brzmieniu bardzo adekwatnym do nazwy. Choć wymagają odpowiedniego doboru odtwarzacza i nie z każdą muzyką zagrają dobrze, to potrafią dać dużo frajdy z odsłuchu, robiąc za przenośną dyskotekę, dzięki czemu łatwo zapomnieć o ich wadach. Te ostatnie dotyczą zarówno brzmienia, jak i konstrukcji (nieszczęsny kabel). Jeśli zatem już zdecydujemy się na Noir, warto to zrobić świadomie, gdyż są one skierowane pod bardzo konkretne wymagania: bas, rozrywka i głośne odsłuchy. Jeśli właśnie to nas kręci, zakup Noir może okazać się strzałem w dziesiątkę.

 

Zalety:
+ rozrywkowe i ciepłe brzmienie,
+ efektowna scena dająca wrażenie „dużego dźwięku”,
+ solidne wykonanie,
+ bogate wyposażenie,
+ bardzo dobra ergonomia kopułek.


Wady:
– bas lubi zbytnio dominować,
– przyciemnienie dźwięku w całym zakresie,
– schowane tony wysokie,
– sztywny przewód pozbawiony slidera.

 

Sprzęt dostarczył:

 

Strona 2 z 212

788 0

dodaj komentarz

Każdy komentarz musi zostać zatwierdzony zanim pokaże się na stronie.

Jak dodać własny avatar do komentarza?

Imię/Nick (wymagane)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Treść komentarza (wymagana)

Subscribe without commenting

Recenzje w przygotowaniu
  • Burson Conductor Virtuoso
  • Double Helix Fusion Complement 4
  • Estron Linum 2-pin Music
  • Periodic Audio
  • Yulong Audio DAART Canary
Facebook
Sponsorzy
hegel


fonnex

Partnerzy
audiomagic.pl


mp3store


mp3store


progreso


forum

Sonda

Co powinniśmy testować najczęściej?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...
Newsletter


Korzystając z serwisu akceptujesz politykę cookies