Recenzja Alpha&Delta D2M

D2 to młodszy i tańszy brat testowanych niedawno Alpha & Delta AD01. W nasze ręce trafiła wyceniana na 30 dolarów wersja D2M, wyposażona w pilota oraz potencjometr.

 

Wyposażenie



Całość zapakowana jest w średniej wielkości kartonik, na którym umieszczono grafiki prezentujące słuchawki oraz ich specyfikację. Gdy ze środka wysuniemy przezroczysty blister, zobaczymy Alpha & Delta D2M oraz sztywne etui skrywające dodatkowe wyposażenie w postaci:

  • pojedynczych silikonowych tipsów z szerokim wylotem (rozmiary S, M, L),
  • pojedynczych silikonowych tipsów z wąskim wylotem (3 rozmiary),
  • podwójnych silikonowych tipsów z szerokim wylotem (3 rozmiary),
  • piankowych nakładek w rozmiarach M oraz L,
  • klipsa do ubrania.

 

zdjecie
zdjecie
zdjecie

 

Jak widać, producent nie szczędził ilości dodatków. Przy takim zestawie, praktycznie każda osoba jest w stanie dopasować odpowiednie końcówki do swoich kanałów słuchowych. Niestety, za ilością nie do końca poszła jakość, gdyż na silikonowych częściach widać dość niedbałe docinanie materiału, przez co tu i ówdzie dostrzec można dodatkowe kawałeczki gumy wystające z boków nakładek. Jest to jednak bardziej uszczerbek estetyczny aniżeli funkcjonalny.

Odnośnie do wpływu na dźwięk, szerokość wylotu na tipsach ma podobny wpływ jak w AD01 – te węższe intensyfikują bas i zmniejszają scenę, a szersze bardziej równoważą brzmienie. Trzeba przy tym zauważyć, że zmiany nie są tak znaczące jak u większego brata.

 

Budowa i ergonomia



Kopułki D2M wykonano z lekkiego i przyjemnego w dotyku tworzywa zapewniającego odporność na zawilgocenie zgodnie ze standardem IPX4. Można ich więc bezpiecznie używać w trakcie deszczu, a i pot im niestraszny. Dodatkowo, ergonomiczny kształt ma zapewnić lepszą wygodę oraz trzymanie się słuchawek w uszach, jest to jednak rozwiązanie przeznaczone tylko do noszenia z kablem poprowadzonym za uchem, co nie każdemu będzie odpowiadać.

zdjecie
zdjecie

 

Trochę mi brakuje ruchomej tulejki, znanej choćby z konkurencyjnych MEE M7P. O ile faktycznie konstrukcja kopułek jest mało inwazyjna i nie męczy ucha, to czasami odpowiednie ułożenie ich w kanale może chwilę zająć, a przy tym mniejszy docisk do małżowiny może powodować powstawanie wrażenia (dość mylnego), że D2M wysuwają się z kanału. Co więcej, właściwa aplikacja ma spory wpływ na brzmienie.

Na sportowe przeznaczenie bohatera niniejszego testu wskazuje również wygląd: matowa, lekko gumowana powierzchnia w kolorze czarnym oraz logo producenta w czerwonych barwach nadają im dość agresywnego charakteru. Oprócz tego, po wewnętrznej stronie ulokowano otwór bass-reflex, a także, przy gumowych odgiętkach, niezbyt czytelne oznaczenie kanału. Ta ostatnia cecha nie stanowi jednak żadnego problemu, gdyż samo ukształtowanie kopułek wymusza prawidłowe ułożenie słuchawek. Dodatkowo, dla ułatwienia, odgiętkę przy prawej kopułce zabarwiono na czerwono, więc nawet przy słabszym oświetleniu trudno będzie pomylić strony.

Zastosowane odgiętki przy kopułkach są odpowiednio elastyczne, a ich długość optymalna, dzięki czemu powinny skutecznie chronić kabel przed złamaniem w tym newralgicznym miejscu. Dodatkowym zabezpieczeniem jest też przezroczysta elastyczna prowadnica profilująca ułożenie przewodu idącego za uchem, dzięki czemu jest on bardziej stabilny w trakcie bardziej intensywnego ruchu.

Sam kabel natomiast nie prezentuje się nazbyt solidnie. O ile nieduża średnica może być traktowana jako zaleta, gdyż z reguły przekłada się to na mniejszy ciężar oraz lepszą elastyczność, to już lekko chropowata powierzchnia czarnej izolacji nieco za bardzo zapamiętuje zagięcia powstałe w trakcie zwijania, co przywodzi na myśl tańsze słuchawki oraz zapowiada problemy z twardnieniem gumy na mrozie. Z drugiej strony, w przedziale cenowym w okolicach 30 dolarów, znaleźć można też sporo modeli z gorszym przewodem.

zdjecie

 

Dobre wrażenie robi natomiast pilot przy splitterze. Nie tylko da się z jego użyciem odbierać rozmowy oraz sterować odtwarzaczem, ale dodatkowo umieszczono na nim uniwersalny potencjometr przesuwny, dobrze znany choćby z produktów MEE Audio.

zdjecie

 

Zastosowany wtyk jack ma niewielką średnicę, dzięki czemu futerały telefonów nie są dla niego przeszkodą. Dyskusyjna może być za to jego prosta konstrukcja, która zapewnia mniejszą odporność na uszkodzenia niż wtyk kątowy, co przy przewodzie przytwierdzonym na stałe do kopułek może okazać się mocno kłopotliwe.

W sportowych słuchawkach ważną cechą jest też tłumienie otoczenia i tu moim zdaniem Alpha & Delta D2M zachowują wręcz idealną równowagę pomiędzy odcięciem od świata zewnętrznego, a bezpieczeństwem. O ile większość otoczenia zostanie wycięta, to już przejeżdżający obok samochód czy rowerowy dzwonek rozlegający się za plecami pozostaną słyszalne.

 

Strona 1 z 212

489 0

dodaj komentarz

Każdy komentarz musi zostać zatwierdzony zanim pokaże się na stronie.

Jak dodać własny avatar do komentarza?

Imię/Nick (wymagane)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Treść komentarza (wymagana)

Subscribe without commenting

Recenzje w przygotowaniu
  • Burson Conductor Virtuoso
  • Double Helix Fusion Complement 4
  • Estron Linum 2-pin Music
  • FiiO F9
  • FiiO X3 Mark III
  • Yulong Audio DAART Canary
Facebook
Sponsorzy
hegel


fonnex

Partnerzy
audiomagic.pl


mp3store


mp3store


progreso


forum

Sonda

Co powinniśmy testować najczęściej?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...
Newsletter


Korzystając z serwisu akceptujesz politykę cookies