Recenzja Audiomagic Player

 

Ergonomia i obsługa



Wygodna obsługa oraz niska cena zazwyczaj nie idą w parze, szczególnie gdy chodzi o „chińskie” odtwarzacze muzyki. Początkowo miałem wątpliwości co do Audiomagic Playera, ale niesłusznie – jego obsługę łatwo opanować. Co prawda nie jest idealna, ale z drugiej strony nie powoduje też frustracji. Z opisywanego odtwarzacza korzystało mi się wygodniej niż z Sansy (z Rockboxem lub bez) czy xDuoo X2.

zdjecie
zdjecie

 

Przyciski pod ekranem odpowiadają za nawigację – przewijają zarówno poziome, jak i pionowe listy. Zmieniają także utwory, a by przewinąć muzykę należy wcisnąć je dwukrotnie i przytrzymać. Przycisk odtwarzania to jednocześnie włącznik. Ten wklęsły, umieszczony poniżej niego i oznaczony jako “M”, to klawisz cofania oraz kontekstowy – daje dostęp do list odtwarzania, dodatkowych opcji itd. Na klawiszach przewijania oraz regulacji głośności są wyczuwalne pod palcami wypustki, a łatwo odróżnić też Play od przycisku M. Po pewnym czasie da się obsługiwać odtwarzacz bezwzrokowo, przynajmniej jeśli chodzi o podstawowe funkcje.

zdjecie

 

Trzeba pamiętać o dosyć stanowczym wciskaniu przycisków – zbyt delikatne wciśnięcie może nie zostać zarejestrowane. Obecność suwaka blokady jest w zasadzie zbędna, bo prawdopodobieństwo przypadkowego wciśnięcia guzików, gdy odtwarzacz spoczywa w kieszeni, jest niewielkie. Szkoda, że przyciskom regulacji głośności brakuje precyzji – trzeba wciskać je tuż przy brzegach.

 

Oprogramowanie i funkcje



Interfejs to horyzontalna lista funkcji oraz wąska belka na spodzie ekranu. Ikonki są czytelne i podświetlają się na żółto. Ta aktywna prezentowana jest na pozostałej części ekranu oraz podpisana, domyślnie w języku angielskim. Do wyboru jest także polski, chociaż miejscami tłumaczenie pozostawia wiele do życzenia.

Kolejne ekrany to: Music, Video, Recordings, Pictures, EBook, Tools, Set oraz Folder view. Nazwy większości mówią same za siebie, ale Music to nie ekran odtwarzania, a biblioteka muzyki (sortowana alfabetycznie). Można wyszukiwać muzykę także „po plikach”, lecz tutaj są już problemy z kolejnością (możliwe, że sortowanie jest chronologiczne). Zakładka Tools zawiera natomiast minutnik oraz kalendarz. W opcjach (Set) znajdziemy ustawienia odtwarzania, oszczędzania energii, daty, czasu, wyświetlacza. Jest też dostęp do korektora – ten posiada predefiniowane ustawienia oraz tryb ręczny z pięcioma suwakami. Szkoda, że zabrakło odtwarzania gapless.

zdjecie
zdjecie
zdjecie
zdjecie

 

Włączenie muzyki przekierowuje do ekranu odtwarzania. Ten wyświetla informacje o jakości muzyki, aktywnym EQ, suwak odtwarzania oraz poziom głośności. Przytrzymanie przycisku M daje wtedy dostęp do opcji odtwarzania, ustawień dźwięku, wyłącznika czasowego oraz tworzenia playlist. Utwór można nawet skasować, a krótkie wciśnięcie przycisku M cofa do widoku utworów. Powrót do ekranu odtwarzania jest automatyczny – następuje po kilku sekundach i podobnie jest z wygaszaniem ekranu.

Dodatkowe funkcje odtwarzacza trzeba traktować z przymrużeniem oka. Natomiast dyktafon to niezła opcja, nadająca sensu wbudowanemu głośnikowi. Przed pierwszym nagraniem należy dokonać konfiguracji tj. wyznaczyć miejsce do zapisu oraz ustawić format (ACT, MP3, WAV) oraz jakość (512, 768, 1024 oraz 1536 kB/s). Do wyboru jest także odszumianie oraz czułość (tryby otoczenia). Jakość nagrań to nic specjalnego, ale funkcja może się przydać.

Producent podaje do 50 godzin pracy na jednym ładowaniu. To mocno optymistyczna wersja – ja, korzystając z FLAC-ów, uzyskiwałem raczej 10-15 godzin. Zresztą nawet i te wartości trzeba traktować orientacyjnie, gdyż podczas testu żonglowałem wieloma słuchawkami, a przy tym intensywnie korzystałem z ekranu, ustawionego na średni poziom podświetlenia. W typowym użytkowaniu może być lepiej.

 

Specyfikacja


  • obsługa kart micro SD do 32 GB
  • czas pracy: do 50 godzin
  • bateria: 380 mAh
  • wymiary: 90 x 40 x 8 mm
  • masa: 28 gramów

 

Brzmienie


  • Słuchawki: Focal Spirit Professional, AKG K551, Noble Audio Savant i Noble 4, Etymotic ER-4PT, TFZ B2M, Brainwavz B200, RHA S500i, Zero Audio Carbo Tenore i Basso, Mee M6 Pro
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre), AIM SC808, ODAC i O2, Leckerton UHA-760, Zorloo ZuperDAC
  • DAP: Sansa Clip Zip, xDuoo X2, iBasso DX90, Astell&Kern AK70, AK300
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

 

Odtwarzacz nie zawodzi. Urządzenie oferuje dźwięk lekko ocieplony, ale tym samym dosyć jasny. Nie buduje wyjątkowo dużej sceny, ale nie brzmi też klaustrofobicznie. Słychać cyfrowy nalot na dźwięk, ale nie jest on intensywny. Sygnał jest odpowiednio czysty, by poradzić sobie z wrażliwymi słuchawkami armaturowymi, a mocy nie zabraknie także w przypadku skutecznych słuchawek nagłownych.

zdjecie

 

Nie można liczyć na szalejący subbas, wyjątkowo dociążone i masywne niskie tony. Jest raczej pewien akcent w midbasie, bez specjalnych spadków w wysokim basie. Dołu nie ma dużo, nie jest to odtwarzacz basowy. Niskie tony nie zdominują muzyki – nie zaszkodzą słuchawkom obfitym w bas, ale mogą nie „dobasowić” odpowiednio tych chudych i jasnych. Natomiast bas nie “muli” i brzmi dynamicznie. Jest lekki, ale przyzwoicie różnicuje instrumenty, prezentując pewne detale. To nie dźwięk dla fanów priorytetu na niskie tony, lecz raczej dla tych szukających uniwersalności.

Pasmo średnie radzi sobie z elektroniką, ale nie ma problemu z żywymi instrumentami, w tym starszymi nagraniami. Średnica jest czytelna, ale nie narzuca się – brzmi uniwersalnie, dosyć równo. Nie męczy wyższym podzakresem ani nie ogrzewa specjalnie dźwięku niskim zakresem. Wokale brzmią dobrze, dosyć naturalnie. Instrumenty dęte satysfakcjonują, a i kotły perkusyjne wypadają nieźle. To nic wyjątkowego, nie można liczyć na dużą dawkę detali czy kosmiczną rozdzielczość, ale należy docenić klarowność i bezpośredniość, bez ostrości i utraty muzykalności.

Góra pasma to główny winowajca cyfrowego nalotu na dźwięku. Podczas gdy bas lekko podgrzewa dźwięk, to sopran stara się go ochłodzić. Góra jest dosyć mocna, ale nie syczy i nie kłuje uszu. To krótkie, szybko wybrzmiewające pasmo. Nie można liczyć na wyjątkowe rozciągnięcie oraz kontrolę. Soprany nie zachwycają, ale są obecne i klarowne, stąd całość brzmi czytelnie, bez przyciemnienia i zamulenia dźwięku. Osobiście wolę sztuczny sopran niż ten zupełnie wycięty, zamaskowany.

Nie ma też co spodziewać się dużej sceny dźwiękowej. Dźwięk nie oddala się mocno, instrumenty eksponowane są raczej blisko głowy. Przestrzeń oceniam jednak pozytywnie – muzyka nie brzmi w głowie, słychać stereofonię, a separacja jest dosyć mocna. Instrumenty się nie zlewają, są od się wyraźnie oddzielone. Stąd, mimo braku dużej przestrzeni, brzmienie jest kulturalne i nienatarczywe, co należy uznać za niezły kompromis.

 

Audiomagic Player i słuchawki

Nie natrafiłem na specjalne problemy z synergią. Raczej nie trzeba będzie się też specjalnie męczyć z wyborem słuchawek.

Etymotic ER-4S (wysoka impedancja) zabrzmiały płasko i chudo, tak jak mają w zwyczaju. Brakowało jednak trochę dynamiki, stąd wersja ER-4PT (niskoohmowa) spisała się lepiej, brzmiąc z większą energią, werwą i bardziej zaznaczonym, chociaż nadal skromnym basem. Noble Audio Savant oraz Noble 4 (również armatury) nie szumiały, grając zgodnie ze swoim charakterem. RHA S500i także nie odmieniły się wielce, zabrzmiały jasno i klarownie, lekko i bezpośrednio. Dźwięk modelu MA750i także nie został specjalnie zmodulowany, oprócz pewnego wzmocnienia cyfrowości, bo te słuchawki RHA same w sobie są dosyć sztuczne. Dobrze wypadły TFZ B2M, grając basowo, rozrywkowo i szybko. Przyjemnie słuchało się też słuchawek marki Zero Audio.

Nagłowne AKG K551 czy Focal Spirit Professional również współpracowały poprawnie, a mocy nie brakowało. To jednak skuteczne słuchawki, dosyć proste w napędzeniu – z tymi bardziej wymagającymi nie liczyłbym na wyjątkową dynamikę.

 

Audiomagic Player vs inne odtwarzacze

Sansa Clip Zip z Rockboxem (która ma trochę mniej sopranu niż ostatnie wersje Sport lub Jam) zabrzmiała trochę bardziej naturalnie, cieplej i spokojniej w sopranie. Scena była wyraźnie mniejsza, separacja słabsza, a dźwięk wbity w obszar głowy. Przejście z odtwarzacza Audiomagic początkowo wywoływało lekką klaustrofobię, ale za to dźwięk był trochę bardziej naturalny. Nie ma specjalnej różnicy w rozdzielczości, ale wolę brzmienie odtwarzacza Audiomagic, któremu bliżej do neutralności, a separacja jest mocniejsza, z większym dystansem do pierwszego planu.

Odtwarzacz xDuoo X2 to również cieplejsze i trochę ciemniejsze brzmienie od Audiomagic Playera. Bliżej stawiana jest średnica, dźwięk jest bardziej zagęszczony, masywny. To także mniejsza scena, ale trochę większa od Sansy Clip Zip. Player Audiomagic brzmi lżej, ma jakby więcej werwy, mocniej zarysowuje stereo, ale z uwagi na bliższy sopran jest też chudszy w średnicy. Średnica xDuoo X2 jest bogatsza, ma coś w sobie, przekazuje sporo informacji, a całościowo dźwięk jest bardziej naturalny. Tutaj wybór byłby trudny, chyba że chodzi o słuchawki armaturowe – tu AudioMagic Player oferuje czystszy sygnał.

 

Podsumowanie



Nie zawiodłem się. Audiomagic Player to tani odtwarzacz o wysokiej funkcjonalności, niezłym wykonaniu, a do tego prosty w obsłudze. Brzmi dobrze – lekko, uniwersalnie, bezpośrednio i czysto. Potrafi zrobić dobre wrażenie dynamiką, ale kosztem dociążenia przekazu czy naturalności. Uważam, że bardziej opłacalny jest zakup wersji bez wbudowanej pamięci, wycenianej na 99 zł. Kartę microSD prawdopodobnie każdy gdzieś ma lub może ją dokupić. Jeśli jednak nie potrzeba więcej, np. do mp3 i audiobooków, to cena 149 zł za wariant 8 GB również nie przeraża. W końcu odtwarzacze xDuoo czy Sandiski Sansa (Jam i Sport) są jeszcze droższe.

zdjecie

 

Nie ma dużego dystansu do jakości dźwięku znanego z tanich odtwarzaczy FiiO. Model M3 to podobny poziom, ale już X1 pierwszej czy drugiej generacji stawiam trochę wyżej, ale wciąż nie jest to duży kontrast jakościowy, szczególnie że FiiO również cechuje wspominana cyfrowość sopranu.

Nie można jednak oczekiwać cudów. Relacja jakości do ceny Audiomagic Playera jest bardzo dobra, ale to nadal „entry level”. Jeśli posiada się smartfona ze średniej czy wyższej półki o satysfakcjonującej jakości dźwięku, to odtwarzacz Audiomagic prawdopodobnie nie zaoferuje nic ponadto. Inna sprawa, że inaczej się słucha muzyki ze sprzętu dedykowanego, niż z urządzenia oferującego wszystko po trochu.

 


rek

dla Audiomagic Player

 

Zalety:
+ ładny, uniwersalny design (prostota nad efektownością)
+ niezłe wykonanie
+ dobra ergonomia
+ łatwa obsługa (szybka do opanowania, bez większych udziwnień)
+ dużo funkcji, w tym praktyczny dyktafon
+ sporo opcji konfiguracyjnych
+ dobre brzmienie – dosyć jasne, czytelne, równe w średnicy, szybkie i zwarte w basie, klarowne w sopranie
+ poukładana scena dźwiękowa, brzmienie poza głową, dobra separacja
+ przyzwoity czas pracy


Wady:
– łatwo uginający się ekran („pływanie” obrazu przy mocnym naciskaniu przycisków)
– brak dociążenia basu, cyfrowość sopranu
– nadal mała scena dźwiękowa (czepialstwo)
– brak gapless

 

Sprzęt dostarczył:

 

Strona 2 z 212

2 290 1

Komentarze

Czyli posiadając pierwszą wersję Sansy Fuze (wgrany rockbox) mogę sobie darować tego grajka, tak samo jak i xduoo2 itp., jeśli chcę uzyskać wyraźną poprawę jakości dźwięku?

dodaj komentarz

Każdy komentarz musi zostać zatwierdzony zanim pokaże się na stronie.

Jak dodać własny avatar do komentarza?

Imię/Nick (wymagane)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Treść komentarza (wymagana)

Subscribe without commenting

Recenzje w przygotowaniu
  • Astell&Kern AK70 MKII / XB10
Facebook
Sponsorzy
hegel


fonnex

Partnerzy
audiomagic.pl


mp3store


mp3store


progreso


forum

Sonda

Co powinniśmy testować najczęściej?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...
Newsletter


Korzystając z serwisu akceptujesz politykę cookies